LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Grand Ages: Rome

Grand Ages: Rome
Tytuł: Grand Ages: Rome
Producent: Heamimont Games
Dystrybutor: CD Projekt
Gatunek: Strategia RTS
Premiera Pl: 2009-05-08
Premiera Świat: 2009-02-26
Autor: Tigikamil
Ocena
czytelników 77 GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 70 Procent
Głosuj na tę grę!

Grand Ages: Rome

grand-ages-rome-3891-1.jpg 1 Na szczęście w najnowszej produkcji Haemimont Games pojawiają się także elementy wnoszące do rozgrywki nieco „zamieszania”. Przede wszystkim są to stany miasta, które wpływają na czynniki takie jak prędkość stawiania budynków, wydajność pracowników itp. Jeżeli np. w naszej prowincji nie będzie osób bezrobotnych, koszty rozbudowy kopalń i farm zmniejszone są o połowę. Działa to także w drugą stronę. Jeżeli nie będziemy spełniać potrzeb mieszkańców bądź pojawi się bezrobocie nasi ludzie będą niezadowoleni. Mogą wtedy opuszczać swoje chaty bądź też, co gorsza, wzniecać zamieszki i podpalać co się da. Jeżeli w naszym mieście nie ma prefektury może stanowić to poważny problem. Wszystkich liczb i wskaźników trzeba zatem pilnować, zwłaszcza, że w upadku prowincji może nam dopomóc wroga armia.

Grand Ages: Rome daje nam więc możliwości militarne. To właśnie wrogie armie pochodzące z rozmieszczonych w okolicy barbarzyńskich wiosek zmuszają nas do zwiększenia tempa budowy i jak najszybszej rekrutacji własnych wojsk. Wedle uznania i dostępnych zasobów korzystać możemy z typowo rzymskich legionów bądź też barbarzyńskich (germańskich, teutońskich, galijskich lub nubijskich) najemników. Pierwszy rodzaj wojsk wymaga zasobów żelaza, pozostałe zaś innych towarów takich jak wino czy oliwa. Każdy oddział wymaga też rekrutów pochodzących z domów ekwitów. Oczywiście tak jak wszystkie towary, zużywane przez wojsko zasoby odejmowane są „puli”.

Sam system walki nie prezentował by sobą niczego szczególnego gdyby nie specyficzne umiejętności każdego oddziału. Cała taktyka sprowadza się do odpowiedniego wykorzystania tychże zdolności. W większości przypadków są to specjalne ataki, zadające większą liczbę obrażeń, lecz znajdzie się także miejsce dla formacji żółwia odpornej na ostrzał łuczników czy też okrzyk bojowy pretorian zmniejszający morale przeciwnika. Musicie bowiem wiedzieć, że każdy oddział (nieważne czy jest to piechota, jazda czy strzelec) posiada własne morale. Od niego zależy jak długo oddział pozostanie na placu boju. Mało tego, wojownicy gromadzą także doświadczenie. Klika poziomów zdobyć mogą podczas suchego treningu, lecz najlepiej z
aprawiać naszych legionistów w prawdziwym boju. Nie muszę chyba mówić, że weterani są bardziej skuteczni niźli zwykli „świeżo upieczeni” rekruci.

Podczas misji militarnych naszym zadaniem będzie przede wszystkim zajęcie wrogich wiosek. Każda z barbarzyńskich osad posiada kilka oddziałów obrony oraz kilka ataku. Drugi rodzaj wojsk może nękać nas osobiście, pierwszy zaś nie opuszcza swojej osady dopóki nasza armia nie znajdzie się w pobliżu. Nie warto walczyć z całą wioską równocześnie, dlatego też dobrym pomysłem jest poczekanie na atak przeciwnika oraz późniejszy rajd na pozbawioną (najczęściej) połowy ludzi wioskę. Gdy już pozbędziemy się obstawy śmiało możemy wkroczyć do nowego rzymskiego lenna. Podbita osada może produkować dla nas jakieś towary. Innym wyjściem jest spalenie i splądrowanie chat barbarzyńców w celu zdobycia złota i niewolników. Warto także zauważyć, że w grze znajdzie się miejsce dla machin oblężniczych oraz okrętów. Bitwy morskie zostały jednak potraktowane bardzo po macoszemu. Inteligencja okrętów woła o pomstę do nieba. Bardzo często zdarzają się sytuacje gdy jedna triera walczy, podczas gdy dwie inne stoją obok i się przyglądają. Zresztą wojskom pieszym czasem także się to zdarza. Okręty jednak w przeciwieństwie do naszych legionów nie zawsze chcą słuchać rozkazów.

Kolejnym problemem, z którym musi mierzyć się każdy gubernator prowincji, jest brak funduszy. W pierwszych misjach kampanii nasz skarbiec co chwilę zapełniany będzie darowiznami od przeróżnych sponsorów (z reguły od zleceniodawców np. Juliusza Cezara, Pompejusza czy też Krassusa). Później jednak gdy datki przestają napływać okazuje się, że liczba denarów, którą posiadamy jest bardzo skromna. Co gorsza nie ma tutaj czegoś takiego jak stałe podatki płacone przez ludność. Tylko od czasu do czasu możemy ściągnąć haracz od naszych poddanych, przy czym czynność ta odbije się bardzo niekorzystnie na naszej popularności. Aby więc zdobyć potrzebne środki musimy budować kopalnie złota bądź trudnić się handlem. Pierwsza możliwość ograniczona jest dostępnymi na mapie surowcami, a złoża złota występują w okolicy bardzo rzadko. Nie pozostaje nam więc nic innego jak prowadzić wymianę z innymi miastami. Warto wiedzgrand-ages-rome-3891-2.jpg 2ieć, że handel możemy prowadzić zarówno drogą lądową (poprzez kontrolowanie kamieni milowych) jak i morską (dzięki budowie portów w wyznaczonych miejscach na wybrzeżu). Skromne wpływy do skarbca zapewnić mogą także datki pochodzące ze świątyń.

Na pochwałę w Grand Ages: Rome zasługuje oprawa graficzna. Wszystkie budynki prezentują się okazale. Teren kolejnych prowincji także wygląda niezgorzej. Całości dopełnia efekt dnia i nocy. Praktycznie cały czas zmienia się natężenie światła, a wraz z nim panujące wszędzie kolory. Silnik gry pozwala na płynne przejście z widoku globalnego (możemy wtedy oglądać całą mapę z zaznaczonym położeniem surowców) do całkowitego zbliżenia. Można nawet „wjechać kamerą” do jakiegoś domu. I, o dziwo, w środku także są stosowne tekstury, a ludzie przechadzają się korytarzami. Oprawa dźwiękowa z kolei nie wyróżnia się w żadnym z kierunków. Nie zwraca się na nią większej uwagi. Dobry poziom trzyma też polonizacja, której podjęła się firma CD Projekt. Przetłumaczone zostały tylko teksty, mamy więc do czynienia z lokalizacją kinową. Owszem, kilka błędów i literówek się znajdzie, lecz tłumacze dobrze wypełnili swoje zadanie.

Niestety oprawa nie jest w stanie naprawić mocno średniego aspektu strategicznego Grand Ages: Rome. Widać, że twórcy poszli w stronę sporych uproszczeń w rozgrywce. Dlatego też z czasem do schematycznej rozgrywki może wkraść się nuda. Całe szczęście, że w grze występują zadania poboczne. Jeśli potraktuje się je jako obowiązkowe (szczególnie ograniczenia czasowe), satysfakcja z rozgrywki znacząco wzrasta. Ostatecznie nawet samo zbudowanie dużego miasta z zadowolonymi mieszkańcami może dostarczyć sporo radości. Dlatego też wystawiam najnowszej produkcji Haemimont Games ocenę 70. Jest to bowiem przyzwoity RTS. Niestety poczynione uproszczenia mogą nie wystarczyć do zaspokojenia potrzeb vveteranów strategii;).


Plusy:
- długa, nieliniowa kampania
- budowanie miast to niezła zabawa
- oprawa graficzna

Minusy:
- uproszczony system ekonomiczny
- schematyczna rozgrywka
- małe wyzwanie dla prawdziwych strategów
- czasem szwankuje inteligencja wojsk

Autor: Tigikamil
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
17.08.2009 | benek666 » Ktoś chętny na multiplayer'a ? Zapraszam - GG: 118
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję